| 7 LUT 2012 | Wędrówka zimowa Kręgu św. FranciszkaŁukasz Goluch |
„Kilka, no może kilkanaście milionów lat temu w głowach pewnych wyjątkowych, jedynych w swoim gatunku okazów wędrowników narodziła się myśl-marzenie o zimowej wyprawie. Wszystko skrzętnie przygotowywali przez dziesiątki wieków, szykowali sprzęt i pożywienie, lecz wciąż brakowało najważniejszego - zimy. Ustalając termin wyprawy wzięli pod uwagę najskrzętniejsze obliczenia starożytnych Rzymian i ustalili, że wyruszą w ostatnim dniu pierwszego miesiąca roku 1012 r. Punktem, gdzie się umówili był Przystanek Kopytno Parzystych (PKP) w Puławach, skąd o godzinie 14:01 wyruszyli do miasta słynącego w całym świecie, do Wąchocka. Z wyliczeń i wszelkich prognoz wynikało, że nastanie epoka lodowcowa. Dlatego też stawili się tylko najdzielniejsi a skład był, można rzec, elitarny: Artur z rodu Szczerbów oraz Łukasz z Goluchów. Miasto, z którego zaplanowali start swojej wyprawy okazało się gościnne. Schronienie, którego udzielili im miejscowi zakonnicy z rodziny Cysterskiej pozwoliło im wypocząć przed kolejnym dniem. Poranek był bardzo mroźny. Po krzepiącym śniadaniu oraz uczcie duchowej wędrownicy wyruszyli w dalszą drogę. Jej celem był leżący za górami w dolinie Bodzentyn. Szlak był niezwykle wymagający, miejscami zarośnięty gęstymi krzakami, przysypany śniegiem i oblodzony, co sprawiało, że wędrówka nabierała innego wymiaru. Natura nie dawała za wygraną ciągle smagając ich twarze arktycznym powietrzem. Zatrzymywali się jedynie na krótkie chwile, by posilić się magicznymi kostkami i niestygnącym napojem przechowywanym w srebrzystych bukłakach. Czas płynął szybko, a dzielni wędrownicy pokonywali kolejne kilometry przechodząc przez liczne miejsca pamięci narodowej. Słońce już kończyło swój bieg kryjąc się za horyzont, gdy ujrzeli swój cel. Schronienia udzieliła im właścicielka wypoczynkowego ośrodka. Po trudach całego dnia przyszedł czas na ciepły posiłek, którego przygotowaniem zajęli się wspólnie. Wieczór wykorzystali na regenerację oraz rozwój swojej sfery duchowej poprzez Godzinę Drogi i rozmowę o sakramencie pokuty.
Kolejny dzień przywitał ich jeszcze większym mrozem. Termometry wskazywały -25 °C. Niestrudzeni wędrownicy spakowali swoje rzeczy, przygotowali ciepły i pożywny posiłek, napełnili bukłaki ciepłymi napojami i wyruszyli w dalszą drogę. Cel wędrówki był już niedaleki. Mimo tego ogromny trud wciąż był przed nimi. W drodze rozmawiali. Czasem wspólnie milczeli. Przeciwności oraz ból jednoczyły ich i sprawiały, że rozumieli się coraz lepiej. Jednoczył ich cel drogi - Nowa Słupia. Wiele wiosek mijali podczas swojej wędrówki, a wzrok wielu miejscowych przykuwał sztandar, który powiewał nad ich głowami. Dotarli do celu około południa drugiego dnia, drugiego miesiąca roku 1012 r. Przedostali się korzystając z regionalnego Byka Ultra Szybkiego (BUS) na Przystanek Kopytno Parzystych (PKP) w Kielcach, skąd wrócili do swej rodzinnej krainy z hasłem, które obiegając całą okolicę przysparzało im sławy: Zima nas pokonała? Nie! To my pokonaliśmy zimę! Ich droga była niezwykle owocnym czasem. Kolejnym etapem, w który nie wyruszając bardzo wiele by stracili, a wyruszywszy powrócili bogatsi i bliżsi celu, jakim jest Niebo!" W podobną wędrówkę, inspirowani historią swoich przodków z poprzedniej epoki wybraliśmy się kręgiem wędrowników św. Franciszka. Zadbaliśmy o każdy najdrobniejszy szczegół i wszystko odbywało się w tych samych dniach, miejscach oraz w tych samych warunkach. Przeczytaj więc raz jeszcze powyższą historię i odbierz ją jako relację z naszej wyprawy. | |
Najnowsze zdjęcia |
|
Etykiety |

FEDERACJA SKAUTINGU EUROPEJSKIEGO




